Zakończenie leczenia metodą ILADS

wpis w: Borelioza | 0

7 czerwca 2018r po 20 miesiącach bardzo trudnego leczenia Boreliozy oraz chorób odkleszczowych leczenie dobiegło końca. Ten okres był bardzo trudny i dłużył się okropnie. Bałam się rozpocząć leczenie ale i nie chciałam tak dalej żyć. Życie z aktywną boreliozą to jak życie za szybą, jak w matrixie. Jakby wszystko działo się obok i nie dotyczyło mnie. Bałam się również z uwagi na mój wiek. Nie jestem osobą młodą natomiast leczenie było bardzo agresywne. W czasie jego trwania różnie bywało. Najważniejsza była nadzieja, że objawy w końcu miną i będę mogła żyć tak jak z przed choroby. Dziś jestem szczęśliwa, gdyż moje marzenia o tym żeby czuć się zdrowo się spełniają i czuję się bardzo dobrze. Wróciła radość i siły. Budzę się rano z chęciami do życia. I choć Borelioza jest chorobą nieprzewidywalną i nie można się na nią uodpornić, mam wielką nadzieję, że to koniec. Gdybym dziś miała podjąć decyzję czy leczyć się tą metodą? Odpowiem – tak. Leczenie było bardzo wymagające i nie jest skupione tylko i wyłącznie na połykaniu antybiotyków. Leczenie jest procesem długim i złożonym. Ważny jest każdy element tej walki. Każda osoba inaczej reaguje na leki i cały proces. Podczas leczenia ważne było kilka aspektów, które połączone razem dały spodziewany efekt.
Poniżej wypunktuję najważniejsze z nich:

1. Oprócz boreliozy konieczne jest zdiagnozowanie chorób odkleszczowych (koinfekcje), dzięki którym prowadzący lekarz mógł zastosować odpowiedni dobór leków.

2. Prawidłowa suplementacja czyli wspieranie organów wewnętrznych, w celu ich prawidłowego funkcjonowania. Bez suplementacji, proces leczenia byłby niemożliwy i prowadziłby do uszkodzenia i zniszczenia organizmu. Ilość suplementów i witamin zawsze uzgadniany był z lekarzem prowadzącym w oparciu o comiesięczne wyniki z krwi i moczu.

3. Probiotyki i prebiotyki.

– probiotyki – Przyjmowanie wysokiej jakości, sprawdzonych probiotyków w odpowiedniej ilości. Nie za dużo i nie za mało. Należy pamiętać, że ważna jest ilość szczepów bakterii w probiotyku oraz jakie to są bakterie. Z uwagi na agresywny sok żołądkowy oraz sole żółci dobroczynne bakterie z trudem i tylko w określonej ilości docierają do miejsca w którym powinny działać. Niektóre (droższe probiotyki) kapsułkowane są w specjalne otoczki odporne na działanie kwasu, dzięki którym zawartość kapsułki dociera do jelita.

– prebiotyki – są to substancje nie zawierające mikroorganizmów, a jedynie stymulują działanie flory bakteryjnej jelit. Często są to składniki naszej diety czyli niestrawione, oporne na działanie enzymów trawiennych składniki żywności. Przykładem może być tzw. skrobia oporna (występująca m.in w ziemniakach, w których skrobia w nich występująca w wyniku oziębienia ziemniaków po ich ugotowaniu, przekształca się w skrobię oporną – prebiotyk wspierający nasze jelito grube.

4. Oczyszczanie organizmu z toksyn – detoksykacja. W moim przypadku najlepiej sprawdziła się sauna, na którą przez cały okres czasu leczenia chodziłam i nadal korzystam (z wielką przyjemnością). Oprócz wspomnianej sauny jest wiele specyfików, które pomagają oczyszczać organizm z toksyn. Lekarz prowadzący wskaże, które preparaty najlepiej stosować podczas przyjętego schematu leczenia, oraz po reakcji organizmu na leki i w związku z tym nasilonymi reakcjami Jarischa-Herxheimera potocznie nazwanymi Herxami.

5. Dieta przeciwgrzybicza. Nie ma jednej diety dla wszystkich ale jest jedna zasada. Wykluczenie mąki pszennej, cukru, drożdży, octu spirytusowego, produktów przetworzonych przemysłowo. Inne dodatkowe wykluczenia są sprawą indywidualną i zależną od własnego organizmu oraz od tego w jaki sposób reaguje na ich spożycie. Bezwzględny zakaz spożywania alkoholu. Ze swojej diety wykluczyłam sery żółte, pleśniowe, topione, grzyby, owoce (z wyłączeniem kilku o niskim indeksie glikemicznym i w ograniczonej ilości). Odstawiłam czarną kawę i herbatę z uwagi na ich proces produkcji (produkty podlegające fermentacji). Niniejsze napoje zamieniłam na czystek (nie w torebkach tylko sypane zioło), zieloną herbatę lub wodę z cytryną. Białe pieczywo zamieniłam na pieczywo żytnie na zakwasie. Z czasem zaczęłam również sama wypiekać chleb z zastosowaniem kombinacji i mieszanek różnych mąk bezglutenowych lub orkiszowej pełnoziarnistej. Nabiał tolerowałam przez cały okres leczenia. Piłam jogurty naturalne, kefiry, używałam śmietany i masła. Jogurty starałam się przygotowywać w domu z zastosowaniem specjalnych szczepionek bakteryjnych do mleka. Mięso oraz częściowo wędliny kupowałam u producenta regionalnego. Wędliny przygotowywałam również we własnym zakresie z dodatkiem tylko ziół, wyłącznie z użyciem soli kamiennej. Spożywałam sporą ilość jajek oraz kiszonek. Kiszonki domowej produkcji. Były to nie tylko popularne ogórki i kapusta ale również jabłka, buraki, rzodkiewka, fasolka szparagowa czy nawet małe pomidorki koktajlowe. Kiszonki są źródłem korzystnych dla naszego organizmu bakterii kwasu mlekowego. Mąkę pszenną zamieniłam na inne maki w tym: orkiszową (najczęściej z pełnego przemiału) żytnią, z ciecierzycy, z soczewicy, kokosową, gryczaną, z brązowego ryżu. Dietę wzbogaciłam spożywaniem dużej ilości kalorycznych ziaren typu: słonecznik, dynia, sezam, nasienie lnu. Mleko krowie zastąpiłam mlekiem kozim, które używałam również ostrożnie w określonej ilości. Codziennie piłam (i nadal to robię) zielone koktajle. Na początku mi nie smakowały lecz z czasem się przyzwyczaiłam. Dzisiaj, gdy lepiej operuję smakami przygotowuję je w taki sposób, że mi smakują. Do kuchni zawitały świeże zioła i inne przyprawy, których wcześniej nie używałam. Nauczyłam się modyfikować przepisy oraz stosować zamienniki produktów. Swoje przepisy zaczęłam umieszczać na internecie i w ten sposób dzięki motywacji osób z grupy społecznościowej oraz ogromnej pomocy i wsparciu moich dzieci powstał blog Borelka.pl.

6. Zioła. Podczas leczenia przyjmowałam w uzgodnieniu z lekarzem prowadzącym ekstrakty ziołowe w kapsułkach lub nalewkach. Zioła, które mi towarzyszyły oraz nadal się nimi wspomagam dla wzmocnienia organizmu to m.in: Andrographis, Vilcacora, Aschwagandha, Resweratrol, Eleuthero, Sarsaparilla, Stephania oraz Astragalus, Maca, Echinacea.

7. Podczas całego leczenia obowiązkowe jest monitorowanie organizmu poprzez wykonywanie badań krwi i moczu (wskazanych przez lekarza prowadzącego). Badania mają na celu sprawdzanie pracy m.in wątroby, nerek, tarczycy, trzustki i nerek, podczas stosowania kuracji antybiotykowej oraz po jej zakończeniu (celem kontroli organizmu).

8. Dbanie o to, aby wysypiać się i nie przemęczać. Starać się unikać sytuacji stresowych lub je ograniczać. Najlepiej znaleźć dla siebie jakąś pasję lub zainteresowanie. Skierować myśli w kierunku pozytywnym. I nie będzie to proste i nie jest. Wiem, że ilość spraw, problemów, kłopotów, które towarzyszą podczas choroby znacznie wzrasta i niejednokrotnie jest to karkołomne wyzwanie, jednak kondycja psychiczna jest kluczowym elementem w powrocie do zdrowia.

9. Teraz punkt, który uzależniony jest wyłącznie od nas, a mianowicie – dyscyplina w przestrzeganiu punktów od 1 do 8.

Na początku nie dawałam rady. Gubiłam się w tym wszystkim. Tabletki podzielone na porcje, ustalone godziny przyjmowania – jak to wszystko pogodzić? Jak nie zgubić się w tym wszystkim? Trzeba pamiętać co można łączyć z czym, a czego nie można. Wciąż w głowie myślałam i analizowałam co jem, aby pokarm nie kolidował z prawidłowym wchłanianiem się leków. Z czasem weszłam w rytm. Żyłam z zegarkiem w ręku i kalendarzem. Dietę udało mi się utrzymać przez cały okres leczenia i trzymam ją nadal, jednak rozszerzyłam o kilka produktów i owoce. Objawy dokuczały w życiu codziennym i normalnym funkcjonowaniem. Cały czas byłam aktywna zawodowo (z wyłączeniem pobytu w szpitalu oraz okresu przyjmowania leków we wlewach dożylnych). Na szczęście objawy były na tyle do wytrzymania, że mogłam tak żyć. Wyniki kontrolne utrzymują się w granicach. Czy mam obawy co dalej? Oczywiście, że tak. Borelioza jest nieprzewidywalna, a kontakt z możliwością ponownego zarażenia cały czas jest niepokojąco możliwy. Skończone leczenie to nie koniec suplementacji i trzymania diety. Aby organizm doszedł do pełnej sprawności musi być podnoszona odporność. Dzisiaj jednak jestem pełna nadziei i cieszę się, że ten etap jest już za mną. Zaczęłam znowu patrzeć przed siebie z radością i snuć plany na przyszłość. Pozdrawiam wszystkich, którzy czytają mój wpis życząc zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.