Olej lniany w diecie

wpis w: Na co dzień | 0

Podczas całego okresu leczenia niezbędne jest dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości kwasów omega 3. Można sięgnąć po suplementy, gotowe kapsułki czy inne specyfiki. Na swoim organizmie przekonałam się, że jednak najlepszą formą jest po prostu bezpośrednie spożywanie oleju lnianego. Gdy pierwszy raz kupiłam olej lniany z półki w dużym markecie po prostu on mi nie smakował. Miał gorzki posmak i mdły smak. Trudno było mi się przekonać do bezpośredniego spożywania takiego oleju. Sytuacja zmieniła się, gdy spróbowałam oleju świeżo tłoczonego na zimno. Smak był zupełnie inny. Olej był delikatny i smaczny. Z czasem zaczęłam czytać co powoduje, że jedne oleje są smaczne, a inne nie. Tajemnica tkwiła w sposobie jego przechowywania oraz jakości ziaren. Jak się okazuje kwasy omega 3 są bardzo nietrwałe i szybko ulegają rozkładowi, co ma właśnie wpływ na zmianę smaku oleju na gorzki i nieładnie pachnący. Olej lniany jest krótkotrwały i staram się kupować go tylko w takiej ilości, aby zużyć go przed datą przydatności do spożycia podaną na opakowaniu. Zawsze przechowuję go w lodówce. Każdego dnia spożywam łyżkę lub dwie dziennie, regularnie. Zazwyczaj łączę go z przyjmowaną witaminą d3, którą np. przyjmuję w postaci tabletek (aby witamina d3 została wchłonięta, niezbędny jest do tego tłuszcz). Olej lniany używam też do innych potraw, ale tylko tych, które przygotowuję do spożycia na zimno (bez obróbki cieplnej). Czasem udaje mi się go przemycić również do wielu zaskakujących dań typu: lody, czy serków na słodko z ksylitolem. W poszukiwaniu dobrego oleju znalazłam firmę, która na dodatek znajduje się również w moim mieście w Zielonej Górze. Olej kupuję zawsze z lodówki i w pojemniku wykonanym ze styropianu. Przechowuję w lodówce w ciemnej butelce.

kwitnący rzepak